- Wpisów: 16
- Średnio co: 69 dni
- Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:38
- Licznik odwiedzin: 1 617 / 1179 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
No i stał się. Ku zdziwieniu ogółu zapisałem się na siłownię. wszystko mnie boli, ale cóż za wygląd trzeba cierpieć. Z N. sytuacja stoi w miejscu. Nawet nie wiem czy chce mi się ją ruszać. Dużo rozmawiam z R. czuje z nią intelektualną nić porozumienia. Jak dobrze pójdzie to w rocznicę 1 kontaktu on-line będzie pierwszy kontakt "live from Wrocław". Zbliżają się święta w których adoruje się kobiety. Musze pomyśleć komu dać co do zrozumienia... kogo docenić, komu przypomnieć, a kogo zostawić. Smutne to święta będą... od wielu lat pierwsze samotne.
Sytuacja na polu bitwy jest taka. U. mój najwierniejszy żołnierz musi przekonać K. żeby ona z kolei będąc dobrą koleżanką Sylwestrowego Anioła, przekabacała ją i jej argumentowała mnie w sposób taki żebym miał z tego korzyści. Zapewniam że plemnik przekręcający jajnika żeby przekręcił 2 jajnika i żeby razem przekręciły 3 jajnika że plemnik jest dobry to trudna rzecz... Bronią główną ma być walentynkowy weekend w Paryżu, ale nie wiem jak to się w końcu ułoży.Drogi internecie trzymajcie kciuki.
SYLWESTER:
Tak miało być: o 22 miałem wrócić z pracy, poczekać, aż Agata Młynarska z Tomiem Kamelem odliczą do 24 i pójść spać. Tak się niestało...
Tak było: O 20 byłem w domu. O 21 20 byli pierwsi koście o 22 ostatni. Razem 17. Jedzenia w bród. Vódki w bród. Starzy kumple których olałem dla exM., znajomi, przyjaciółki i ona. Anioł. Ktoś tak nieziemski że ja przy swojej skromności nigdy bym nie wpadł na pomysł żeby ta wysoko podnieść głowę. Inna planeta. Niebo. Ten wzrok, zapach ruchy, gracja. Nie zadzwonieniem nigdzie z życzeniami. Chciałem tylko patrzeć, być blisko. Rano kiedy leżała obok mnie błagałem, boga w którego niewierze, żeby to trwało wiecznie. Byłem królem prze 1 wieczór, a ona zdawała się być tam tylko dla mnie. Wszyscy patrzyli tylko na nas. Sekundy uciekały tak szybko. Rano leżała obok. Była piękna i jej obecność utwierdziła mnie że mi się nie przyśniło. Reszta z kompletnie zniszonym mieszkaniem była nieistotna... . Mój Sylwestrowy Anioł.
Smutne PS: N. skończyła 3 dni wcześniej swój 3 letni związek. Nie prędko zachce się jej nowego. A pewnie jak się zachce to to jak zwykle nie będę mógł być ja... gówniarz. Za wysokie progi.
Tak miało być: o 22 miałem wrócić z pracy, poczekać, aż Agata Młynarska z Tomiem Kamelem odliczą do 24 i pójść spać. Tak się niestało...
Tak było: O 20 byłem w domu. O 21 20 byli pierwsi koście o 22 ostatni. Razem 17. Jedzenia w bród. Vódki w bród. Starzy kumple których olałem dla exM., znajomi, przyjaciółki i ona. Anioł. Ktoś tak nieziemski że ja przy swojej skromności nigdy bym nie wpadł na pomysł żeby ta wysoko podnieść głowę. Inna planeta. Niebo. Ten wzrok, zapach ruchy, gracja. Nie zadzwonieniem nigdzie z życzeniami. Chciałem tylko patrzeć, być blisko. Rano kiedy leżała obok mnie błagałem, boga w którego niewierze, żeby to trwało wiecznie. Byłem królem prze 1 wieczór, a ona zdawała się być tam tylko dla mnie. Wszyscy patrzyli tylko na nas. Sekundy uciekały tak szybko. Rano leżała obok. Była piękna i jej obecność utwierdziła mnie że mi się nie przyśniło. Reszta z kompletnie zniszonym mieszkaniem była nieistotna... . Mój Sylwestrowy Anioł.
Smutne PS: N. skończyła 3 dni wcześniej swój 3 letni związek. Nie prędko zachce się jej nowego. A pewnie jak się zachce to to jak zwykle nie będę mógł być ja... gówniarz. Za wysokie progi.
dopadła mnie przeszłość. Moja exM. się odezwała. Niby że życzenia na święta, a skończyło się na wspomnieniach dawnych wspólnych czasów. Myślałem że się z niej wyleczyłem. Wystarczyła chwila, chemia, iskra na proch. Powiedzcie mi co teraz? Po za tym ona ma kogoś i ja też jestem zaangażowany, może nie że kocham i w ogóle, ale A. to miła piękna młoda kobieta, mądra i bardzo w moim Typie. Mimo że M. przy niej wypada dla postronnego obserwatora chyba gorzej to na mnie działa niesamowicie.... Jestem pojebany. Jeszcze napisałem do U.. Zjebała mnie trochę a powinna bardzo, ma racje... a z drugiej strony rozsądek w tej sprawie opuścił mój mózg. A myślałem że święta będą "spokojne", a tu za przeproszeniem chuj bombki strzelił... a ja myślałem że będzie tylko lepiej, a teraz nie wiem. Serce bije się z resztkami zdrowej logiki, namiętność ze złymi wspomnieniami, chęć zapomnienia i pogrzebania z... miłością? Czy ja nie przestałem jej kochać? Jestem beznadziejny... dobijcie mnie. Życie mnie męczy i mam za miękki charakter
-
fonkmee:
serce miekkie to dupa powinna byc twarda , ja sie jeszcze zastanawiam czy mu napisac na swieta cokolwiek .
Stagnacja. To słowo najlepiej oddaje obecny stan przyrodniczo-towarzyski. Raczej do wielkich czynów nie mam natchnienia. Po prostu czas przedświąteczny nie sprzyja ambitnym planom. Raczej pilnuje tego żeby nie narobić sobie bagna na uczelni oraz żeby zachować obecny stan do nowego roku a potem zacząć coś szarpać. Na nowe miłostki czas jest nieodpowiedni. Moja pewność siebie pozostawia wiele do życzenia. Może i okazje do rozrywek by się jakieś znalazły ale gdybym jeszcze sobie dołożył cokolwiek to po prostu nie dał bym rady. Nie chciałbym z jakiegoś pojedynku wyjść jako pokonany więc na razie okopie się na Swoich pozycjach i rozpisze plany ataku na nowy rok. Do tego i do tych dziewcząt do jakich pchała by mnie moja męska natura mam narzie zbyt mało argumentów.
rebirth... how to become cruel person? I want to know... i am during my tutor reserch.
Po tygodniu od zeszłej notki mój poziom bulwersacji opadł do tego stopnia że zacząłem sobie zadawać pytania, a co ważniejsze dochodzić do pewnych wniosków. Nawet otarłem się o filozofię. Zmieszały się w mojej głowie różne sytuacje. Tamta impreza, artykuł onetu "puszczanie się jest w modzie", filmy z serii Cruel Intensions, rozmowę Cejrowski vs. Frytka,a no i oczywiście studencki świat wokół mnie. Dobrze do czego zmierzam... Jak nazwać kobietę która po prostu potrzebuje się czasami pobzykać. Poznaje chłopaka jest przystojny i zabawny, Kilka randek, spotkań, bzyku bzyk i rozstanie. Bez łez. Bez żalu. Bez pretensji. Czy można to stawiać na równi z puszczaniem się po pijaku w knajpach, klubach czy imprezach? Powiedzmy że obie miały już po 15 partnerów. Obie się puszczają czy jedna? A może żadna? Czy zachowanie tych obu dam jest naturalne, ale wbrew narzuconej kulturze, żyjące swoim tempem w tle? O ile wspomnienie tamtej imprezy cały czas budzi we mnie wstręt o tyle to co spotkam na co dzień, czyli związki... tfu co ja mówię jakie związki, te kooperacje ku wzajemnemu zaspokojeniu już mniej, a w zasadzie to prawie w ogóle. Moje przyjaciółki i koleżanki które tak żyją zmieniły we mnie ten "ponadmoralny" pierwiastek. Zdziczałem jako człowiek przez to? Nie sądzę. A wracając do Cruel Intensions. Zawsze chciałem taki być, a nigdy nie umiałem. A teraz chyba psychicznie do tego dojrzałem. I wiem chyba kto mnie a nuczy i zostanie moją Sarą Michel Gellar moją trenerką w typie Black Widow... U. . To głupie wierzyć że ten świat odpłaci Ci czymś za Twoją szlachetność, a ja chce mieć takie wspomnienia na starość żeby wstyd było wnukom opowiadać, ale za to mi miło wspominać.
Dobra. Najpierw może pozytywy bo będzie krócej... skończyłem z paleniem papierosów.
Teraz treść właściwa. Ten świat jest pojebany. Mając dużo 200zł obrazków z Mieszkiem starym można stać się właścicielem wszystkiego. Wszystko jest na sprzedaż, a ja głupio wierzyłem że jest inaczej, że są wartości niedokupienia. Gównoprawda. Bogaty zawsze będzie znaczyło lepszy. Ma pieniądze więc może płacić za leczenie, wiec się lepiej ubiera, więc jest bardziej zadbany, wiec jest przystojniejszy, wie ma lepsze auto czyli de facto jest bardziej wartościowy. Wczoraj przeprowadziłem test. Poszedłem sam do najbardziej obleganego klubu. Do momentu kiedy nie wywaliłem na klatę grubego złotego kajdanu nie miałem z kim tańczyć! Złoto zabłyszczało to nie mogłem się opędzić. Ja nie chce generalizować, ale drogie panie dlaczego jesteście takie pojebane? Dlaczego mi romantykowi wierzącemu w to że kobieta jest lepsza od mężczyzny każecie wierzyć w powiedzenie że "w każdej kobiecie k.... 2/3". Myślałem że może mam urojenia, ale nawet po przeprowadzonej konsultacji z co rozsądniejszymi z moich koleżanek nie było jakiegoś mega sprzeciwu na moje tezy. Dlaczego? Powiedzcie mi dlaczego? Dlaczego niemożna z wami normalnie? Dać kwiatów, pójść na spacer i trzymając za rękę powiedzieć "kocham" bez obawy że w najbliższy weekend zrobicie komuś w klubowym kiblu laske...
Jestem o krok od przepisania się z klubu wielbicieli kobiet do klubu kupującego was jak towar. Za drinki, za prezenty, za lans. Mam dość... zastanówcie się zanim znów pójdziecie do klubu ubrane jak stado kurew... na co? dlaczego? dla kogo? i czy jedyną waszą wartością jest to że nie nosicie majtek, macie długie nogi i kształtne tyłki i oralnie jesteście mistrzyniami. Po wczorajszym chce się usiąść i płakać nad zdziczeniem tego świata...
Teraz treść właściwa. Ten świat jest pojebany. Mając dużo 200zł obrazków z Mieszkiem starym można stać się właścicielem wszystkiego. Wszystko jest na sprzedaż, a ja głupio wierzyłem że jest inaczej, że są wartości niedokupienia. Gównoprawda. Bogaty zawsze będzie znaczyło lepszy. Ma pieniądze więc może płacić za leczenie, wiec się lepiej ubiera, więc jest bardziej zadbany, wiec jest przystojniejszy, wie ma lepsze auto czyli de facto jest bardziej wartościowy. Wczoraj przeprowadziłem test. Poszedłem sam do najbardziej obleganego klubu. Do momentu kiedy nie wywaliłem na klatę grubego złotego kajdanu nie miałem z kim tańczyć! Złoto zabłyszczało to nie mogłem się opędzić. Ja nie chce generalizować, ale drogie panie dlaczego jesteście takie pojebane? Dlaczego mi romantykowi wierzącemu w to że kobieta jest lepsza od mężczyzny każecie wierzyć w powiedzenie że "w każdej kobiecie k.... 2/3". Myślałem że może mam urojenia, ale nawet po przeprowadzonej konsultacji z co rozsądniejszymi z moich koleżanek nie było jakiegoś mega sprzeciwu na moje tezy. Dlaczego? Powiedzcie mi dlaczego? Dlaczego niemożna z wami normalnie? Dać kwiatów, pójść na spacer i trzymając za rękę powiedzieć "kocham" bez obawy że w najbliższy weekend zrobicie komuś w klubowym kiblu laske...
Jestem o krok od przepisania się z klubu wielbicieli kobiet do klubu kupującego was jak towar. Za drinki, za prezenty, za lans. Mam dość... zastanówcie się zanim znów pójdziecie do klubu ubrane jak stado kurew... na co? dlaczego? dla kogo? i czy jedyną waszą wartością jest to że nie nosicie majtek, macie długie nogi i kształtne tyłki i oralnie jesteście mistrzyniami. Po wczorajszym chce się usiąść i płakać nad zdziczeniem tego świata...
Wiem, że miałem lekką przerwę, ale w pracy byłem. Cały boży weekend. wszyscy na imprezę a ja w pracy. Podobno praca i cierpienie uszlachetniają. Ja w weekend miałem oba więc jestem bardzo szlachetny. U. nie dość że pije to jeszcze widzie w tym pozytywy, bo jak odbierać to że płacą Ci za melanż, a melanż to Twoja praca... ja mówię że to się źle skończy. Do tego R. była w złym nastroju. Pierwszy raz od kiedy ją "znam". Zebrało jej się na wspominki o 12 lat starszej miłości.Dzisiaj gardę utrzymała tylko A. mimo że ma raczej słaby nastrój dziś poprawiła mi mój. A z kolei na uczelni trochę lepiej. Dziś z M. przespacerowaliśmy przez cały teren ( a co! niech na mnie patrzą!) uczelniany. W ogóle jakieś lekkie obejmowanki były
, ale potem gdzieś poszła i nie chciała się sprzedać gdzie hmmm dziwne. Oby nie jakiś znów absztyfikant
. Ale z wami to jest drogie panie, no albo jesteście zajęte albo posrane:P
, ale potem gdzieś poszła i nie chciała się sprzedać gdzie hmmm dziwne. Oby nie jakiś znów absztyfikant
. Ale z wami to jest drogie panie, no albo jesteście zajęte albo posrane:P
-
agnes39: :( no chyba nie wszytskie :(
-
davidoff-waniliowy:
hehe, pewnie nie ale ja narazie takie spotykam :P po za tym to generalizujące powiedzenie i "posrane" należy raczej rozumieć jako niepasujące charakterologicznie. pozdrawiam
davidoff_waniliowy
davidoff_waniliowy, Warszawa, Polska
O mnie: Traktuję tego Bloga jako taki mały pomniczek człowieka który postanowił zmienić całe swoje życie, bo mu po prostu źle tak jak jest... . Daje sobie czas do 31 czerwca na zmianę wszystkiego, a to co przeczytacie będzie świadectwem moich zmian.
Motto: faber est quisque suae fortunae - każdy jest kowalem własnego losu.
Appiusz Klaudiusz.
imperare sibi maximum est imperium - panować nad sobą to najwyższa władza.
Seneka, Cyceron.

-
paannaanikt:
Pokaż wszystkie (1) ›